Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
Shop deviantART for the
holidays and save BIG!
Click here! :holly:
[x]

deviantART

 

Obietnica +HP7 ff, pl+ by ~Bazylia-de-Grean:iconBazylia-de-Grean:





UWAGA, spoilery siódmego tomu!!!
Remus i Tonks (c) JK Rowling.




Obietnica


The fire within your eyes, this mystic time I’ve known before, once before
The flame within my heart
Agreements made are now realised (...)
The fire making us clear, making us fly, spinning us round and round, spinning us round


Kitaro & Jon Anderson, Agreement



- Remusie, jeśli trafi mnie któreś z Nieodwracalnych*... – musiała go o to poprosić. Za wiele już widziała w czasie swojej krótkiej aurorskiej kariery. Koledzy, trafieni zaklęciem – nie, nie zwyczajnym uśmiercającym, nie takim, które uśmiercało od razu – z twarzami wykrzywionymi bólem, czekający na śmierć jak na wybawienie. I Szalonooki, z różdżką w ręku, chłodny i opanowany. I łzy, chwilę później kapiące mu po policzkach. Niektórych zaklęć nie dało się odwrócić. Można było tylko skrócić ich działanie.
Lupin ucałował żonę w czoło.
- Kochanie, proszę. Nie martw się tym teraz.
- Nie martwię się – zamilkła na chwilę. - Remusie, obiecaj.
- Ninny...
- Remusie.
Spojrzał na nią i westchnął, napotkawszy jej stanowczy wzrok. No tak. Była aurorką, pewnie widziała w życiu więcej paskudnych zaklęć niż on. Też znał kilka z nich – ze słyszenia. I naprawdę wolał, żeby tak pozostało.
- Obiecuję... – jego cichy głos zabrzmiał nagle dziwnie poważnie, jeszcze poważniej niż zwykle. – Przysięgam.
Uśmiechnęła się smutno.
- Ninny...
- Tak?
- Ty też obiecaj. Przysięgnij.
- Przysięgam.  No, koniec już tego ponuractwa. Chodź, zobaczymy, czy Teddy się nie obudził.
- Tak jest, o najwspanialsza ze wszystkich aurorek o różowych włosach.
- I do tego jedyna, czyż nie? Chwila... Jedyna... Remus...
Uśmiechnął się rozbrajająco.
- Uwielbiam cię, gdy się wściekasz. I gdy się nie wściekasz. W ogóle zawsze cię uwielbiam, wiedziałaś o tym?
- Nie, wiesz, sądziłam, że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy...
...
Zaczęli walkę obok siebie, ramię w ramię, ale szybko straciła go z oczu. Wokół pełno było świetlnych błysków. Purpurowe, białe... i zielone. Wszędzie zieleń. Zieleń śmierci.
- Ninny... – dobiegł słaby głos, prawie spod jej stóp.
Remus leżał tuż obok. Z twarzą poszarzałą z bólu. Nie było ani kropli krwi, ale Tonks znała to zaklęcie. Jedno z uśmiercających. Powolnie i boleśnie. Nieodwracalne.
- Ninny... – głos Remusa był ledwo słyszalnym szeptem. Nie miał już siły mówić.
- Av...
Niewyobrażalne cierpienie w jego oczach. Dobrych. Ciepłych. Kochanych.
- Avada Kedavra!
Spojrzała na męża ostatni raz. Na jego spokojną twarz, jakby pogrążoną we śnie.
Nie zauważyła lecącego w jej stronę zielonego promienia.
Tonks osunęła się na podłogę obok Lupina, nadal z małym, smutnym uśmiechem na nieruchomej twarzy.


________________________________________ _________
* Aby uniknąć nieporozumień – nie, nie chodzi mi o Niewybaczalne. JKR wprawdzie nigdy nic takiego jak Nieodwracalne nie opisała, ale nie sądzę, żeby Śmierciożercy uznawali „zwykłą” Avadę za wystarczająco okrutną i bolesną.
©2007-2009 ~Bazylia-de-Grean
:iconbazylia-de-grean:

Author's Comments

Ogromne podziękowania dla Kai, która znów pozwoliła się zmolestować do betowania.

Z dedykacją dla:
* Kai - za podwójną betę :hug:
* TorZirael - za dopominanie się o kolejne ff, jesteś kochana :glomp:
*oraz dla wszystkich, którzy nie mogą darować JKR tego, co zrobiła Remusowi i Tonks i w jaki sposób.



English version: here

Used a wonderful pic
[link] by :iconendoftheline: for the preview.

Comments


love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 1 1 fear 0 0 neutral 0 0
:icontorzirael:
Bardzo smutne. Ciesze sie ze opisalas to co Rowling zrobila biednemu Lupinowi i Tonks... no i ich dziecku:( I że zrobilas to tak jak poprzednio: chwytając za serce i ściskając je prawie do łez. Gratuluje Ci z calego serduszka i powtorze to co poprzednio: talentu to Ci nie brakuje, dziewczyno:clap:

--
>>>Cleverly disguised as a responsible adult<<<

I didn't do it and I PROMISE I will never do it again!
:iconbazylia-de-grean:
Dziękuję :glomp: Czytając takie rzeczy aż chce się pisać :)
Musiało być smutne, niestety... I skręca mnie kiedy czytam na forach że "przynajmniej zabiła oboje". A biednyTeddy?

PS Obiecuję jeszcze jedno takie coś w klimatach HP... kiedyś w przyszłości.

--
Stories don't always end where their authors intended. But there is joy in following them, wherever they take us.
:icontorzirael:
Po raz kolejny odebrala chlopcu normalny dom i rodzine. Chore:( Czekam z niecierpliwoscia na Twoje kolejne dzieła:hug:

--
>>>Cleverly disguised as a responsible adult<<<

I didn't do it and I PROMISE I will never do it again!
:iconbazylia-de-grean:
Ojej... ale ja też coś komuś odbiorę? <;przerażenie w oczkach>
:hug: Ale postaram się nie być zby okrutna ze względu na Ciebie :)

--
Stories don't always end where their authors intended. But there is joy in following them, wherever they take us.
:icontorzirael:
Jesli Twoja wena wymaga okrucienstwa, niech i tak bedzie. Dziela literackie maja to do siebie, ze potrafia byc okrutne a i tak sie je docenia. :hug:

--
>>>Cleverly disguised as a responsible adult<<<

I didn't do it and I PROMISE I will never do it again!
:iconbazylia-de-grean:
Obawiam się że na razie będziesz musiała się zadowolić starymi parodiami, nie mam czasu pisać aktualnie :( Ale to znaczy też że nie będę okrutna dla bohaterów :) Tylko wredna :D

--
Stories don't always end where their authors intended. But there is joy in following them, wherever they take us.

Details

September 16, 2007
4.3 KB
5.7 KB
150×113

Statistics

6
1 [who?]
223 (0 today)
7 (0 today)

Site Map